znieczulica? nie sądzę

Środek dnia, dwudziestotysięczne miasto, temperatura nieco tylko poniżej zera. Zamarzła czternastoletnia dziewczyna.

Tragedia

Wszyscy szukają powodu, w końcu to nie jest normalne, że człowiek zamarza w listopadzie w środku miasta. Ze wszystkich stron słyszę hasło:

ZNIECZULICA

W komentarzach smutne buźki, gasnące świeczki i morze nienawiści. Do kogo? Do policji, bo nie zareagowała na czas, do ONYCH, bo przechodzili obok, do katolików, bo Andrychów jest blisko Wadowic. A tak naprawdę wydarzyło się nieszczęście, które trudno przewidzieć.

Imaginuj sobie: nastolatka wychodzi do szkoły, po jakimś czasie dzwoni do ojca, że źle się czuje i nie wie, gdzie jest. Pięć godzin później znajdują ją wyziębioną siedzącą na barierce w ruchliwym miejscu. Żeby było bardziej dramatycznie: w ręku ma telefon, palec na ekranie, który ciągle się świeci.

Nie chcę w żaden sposób umniejszać tej tragedii, ta śmierć była zupełnie niepotrzebna, ale trudno za nią winić przechodniów. Jeżeli już, to policję, znalezienie włączonej komórki chyba nie powinno być żadnym problemem?

Nie wiadomo dlaczego nie poprosiła o pomoc, dlaczego nie weszła do sklepu, dlaczego nie dzwoniła na 112. Siedziała i tyle. Ale czy można mówić o znieczulicy?

Znowu włącz wyobraźnię: idziesz do sklepu, kątem oka widzisz kogoś siedzącego obok banneru reklamowego. Ktoś ma w ręku komórkę, w którą się wpatruje. Biegniesz zapytać, czy potrzebuje pomocy? Obawiam się, że nawet gdybym wracała po jakimś czasie i widziała, że ta osoba dalej siedzi, też bym do niej nie podeszła. Jeżeli w ogóle zwróciłabym uwagę, pomyślałabym raczej o tym, że nastolatki świata poza komórkami nie widzą.

Zaraz pewnie zorganizuje się jakiś marsz, znicze obok banneru już płoną. Zbiorowe bicie się w pierś. A tak naprawdę, jak często podchodzimy do obcego człowieka, który po prostu siedzi? Może jakby leżała w śniegu ktoś by się zainteresował. Jednak nie wiem, czy brak reakcji w tej sytuacji był znieczulicą.

Znieczulica jest wtedy, kiedy przechodzę obok kogoś, kto ewidentnie potrzebuje pomocy, kiedy udaję, że nie słyszę awantur, nie widzę płaczącego dziecka, udaję, że nic się nie dzieje. Kiedy wiem, że powinnam zareagować, a tego nie robię. Zawsze kiedy wydarza się jakaś tragedia, podnoszą się głosy: znieczulica! Ciekawe ilu bezdomnych w tym roku zamarznie na działkach, ile osób rozchoruje się w domach z zimna, jak wielu głoduje, udając, że dają radę. Czy gdyby to był brudny i do tego pijany facet, to też byłoby szukanie winnego, czy może raczej byłoby: sam sobie winien?

Lektura komentarzy pod artykułami na temat tej śmierci daje do myślenia. MY jesteśmy dobrzy, ONI znieczuleni na ludzką tragedię. 

Pożywka dla mediów na kilka dni, o czym zresztą świadczy także i ten wpis.